Jan 15, 1-8 Krzew winny i latorośle – kazanie na rozpoczęcie sezonu motocyklowego Salmopol 26.04.2015 r.

20150426_125922

Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem.  Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc.  Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem;  trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie.  Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie.  Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną.  Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam.  Przez to uwielbiony będzie Ojciec mój, jeśli obfity owoc wydacie i staniecie się moimi uczniami. 

Drodzy bracia i siostry w J.Ch – drodzy motocykliści.

Tym dzisiejszym nabożeństwem chcemy rozpocząć nowy sezon 2015.

Spotkaliśmy się tutaj dzisiaj by prosić Pana o Jego ochronę i błogosławieństwo. Bo my na naszych wspaniałych maszynach tej ochrony szczególni potrzebujemy. Na pewno znacie ten dowcip:

Do skrzyżowania dojeżdża z jednej strony policja, z drugiej karetka, z trzeciej straż pożarna, wszystkie na sygnale.
– Kto pierwszy przejedzie przez skrzyżowanie?  – Motocyklista  !

 

Ja sam się nieraz dziwię się jadąc do Żywca, niesamowity ruch z jednej i drugiej strony a tu nagle za mną niesamowity warkot a tu pośrodku między samochodami w mgnieniu oka przejeżdżają motocykliści. Dobrze, że kierowcy zrobili im trochę miejsca z jednej i drugiej strony tak, że udało im się zmieścić, ale to była bardzo ryzykowna jazda. Wiecie ja w sposób perfidny to wykorzystałem widząc, że wszyscy się odsuwają dołączyłem jako ostatni do nich i w ten sposób bardzo szybko znalazłem się w Żywcu. Jednak nikogo nie zachęcam do takiej ryzykownej jazdy, bo taka jazda jest ewidentnym kuszeniem Boga.

 

Wiecie bardzo często motocykliści w czasie różnych spotkań są monotematyczni. Oni rozmawiają o jednym i tym samym. Wiecie o czym?

Siedzi w pubie kilku motocyklistów… Ciągle gadają o swoich maszynach… Ile palą, jakie osiągi… Co się zepsuło … itp…
W końcu jeden nie wytrzymał i mówi :
– Panowie siedzimy tu kilka godzin i ciągle to samo… motocykle i motocykle , może zmienimy temat ?
– O’key , to o czym pogadamy ? – No… O… pięknych kobietach
I nastało milczenie .W końcu jeden nie wytrzymał ciszy :
– Mam niesamowitą wiadomość dla was!!!
– Co??? – odkrzyknęli chórem gadaj . – Moja tylna opona jest już do lamusa!!! W Piśmie Św. jest napisane, że tam jest skarb twój gdzie jest serce twoje? A gdzie jest twoje serce? Co dla ciebie się liczy? Czy tylko motor? Impreza, szpan? Albo Pan Jezus? Pan chce abyśmy się cieszyli tym co On nam daje ale On chce być na pierwszym miejscu i oczekuje od nas wydawania owoców.

W liście napisanym do Jana Proroka, żyjącego na pustyni Gazy w V w., pewien wierny zadaje następujące pytanie związane z dzisiejszym słowem Pana:” W jaki sposób można jednocześnie zachować wolność człowieka i nie móc nic uczynić bez Boga? Mnich tak odpowiada: Jeśli człowiek skłania swe serce ku dobru i prosi Boga o pomoc, otrzymuje od Niego siłę niezbędną do wykonywania własnego dzieła. Wolność człowieka zatem i potęga Boga działają razem. Jest to możliwe, gdyż dobro pochodzi od Pana, ale realizuje się ono dzięki Jego wiernym.”

Pan Jezus bardzo często sięgał po różnego rodzaju obrazy z życia przyrody, by przekazać pewne ważne prawdy Boże. Ponieważ wiele duchowych rzeczy z Bożego świata dla przeciętnego człowieka mogło być sferą czystej abstrakcji. I tak za pomocą obrazu pięknych lilii polnych, które same rosną i tak pięknie kwitną zilustrował kazanie nt. trosk mówiąc: ”Nie troszcie się o swoje życie oto, co będziecie jeść albo, co będziecie pić, czy też w co się będziecie ubierać, ale popatrzcie na te piękne lilie one ani nie przędą ani nie tkają ani się nie troszczą a nawet Salomon w całej swej chwale nie był jak jedna z nich.” A innym razem Zbawiciel pokazał im słońce, popatrzcie ono świeci zarówno dla dobrych jak i dla złych, popatrzcie to jest obraz Bożej dobroci i miłości względem człowieka.” Natomiast za pomocą podobieństwa o czworakiej roli pokazał ludzkie serca i to, w jaki sposób człowiek reaguje na ziarno Słowa Bożego. Co się dzieje ze Słowem po tym jak ono zostało zwiastowane? Pokazując stado owiec i pasterza, który szuka jednej zagubionej mówi obrazowo o tym, że Bóg w swojej miłości szuka każdego człowieka, który się zagubił w życiu tak samo jak ten dobry pasterz i chce, aby człowiek mógł dołączyć do stada dzieci Bożych, którym dobry Pasterz daje żywot wieczny.

Pan Jezus wielokrotnie używał także obrazu winnicy. Każdy człowiek przy swoim domu miał jakiś krzew winny i wszyscy ludzie doskonale rozumieli te podobieństwa. Otóż Jezus do winnicy porównuje lud izraelski, do którego Bóg posyłał proroków a potem na końcu Syna swego, którego wieśniacy zabili. W innym podobieństwie o gospodarzu, który wyszedł najmować robotników do winnicy zaprasza ludzi wierzących do pracy w winnicy pańskiej. A dzisiaj w tym fragmencie widzimy jeden z najpiękniejszych obrazów Jezusa jako krzewu winnego.

Żydzi dawno już nauczali, że Mesjasz będzie jak „odrośl wyrastająca z krzewu winnego” Dawidowych przodków i dla upamiętnienia tego, dawnego nauczania, wielki symbol winogrona wychodzący z krzewu winnego ozdabiał wejście Świątyni Heroda. Apostołowie przypomnieli sobie to wszystko, kiedy Mistrz mówił do nich tego wieczora, w pokoju na piętrze.

Jezus przedstawia siebie w tym pięknym podobieństwie jako dawcę życia, ale stawia warunek, życie duchowe może się rozwijać tylko przez regularne poznawanie Słowa Bożego, w którym Bóg najbardziej przemawia do nas, oczyszcza nas przez Słowo i modlitwę, w której nawiązujemy żywą społeczność z naszym Panem, bez tych podstawowych elementów naszego życia nie jesteśmy w stanie trwać w Jezusie, a jednocześnie zamykamy dostęp Boga do naszego wnętrza.

W tym podobieństwie Pan odpowiada na pytanie, kiedy ludzie wierzący wydawają owoce? Tylko wtedy, gdy trwają w krzewie winnym. Pan mówi tutaj jednoznacznie:” Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie. Jak to rozumieć? Przecież tak wiele czynimy bez Jezusa.

Królowie i władcy narodów prowadzą wojny bez Chrystusa, uczeni piszą książki. Bogacze odnoszą sukcesy, a biedni układają sobie swoje plany, nadzieje. Tak wielu ludzi odnosi sukcesy bez Jezusa, niektórym ludziom niewierzącym dobrze się powodzi bez Boga a tak wielu, którzy nazywają się ludźmi wierzącym traktuje Chrystusa w codzienności swego życia jak piąte koło u wozu a Pan mimo wszystko mówi tu w sposób tak bardzo jednoznaczny beze mnie nic uczynić nie możecie.

Wiecie bez Jezusa można odnieść sukces w doczesnym życiu, ale nigdy nie można przynieść owocu. – Sukces a owoc to ogromna różnica. W tym naszym zmaterializowanym świecie sławi się sukces. Na przykład sportowiec odnosi sukces na arenie, czy stadionie. Pisarz czy aktor w sztuce. Maż stanu i polityk odnoszą sukces w polityce a robotnik czy inżynier w miejscu pracy. Jednak te sukcesy człowieka nie są trwałe, one przemijają wraz z człowiekiem jego karierą zawodową, czasem pracy i taki sukces można porównać do pięknych zielonych liści krzewu winnego. Ale Bóg oczekuje od nas czegoś więcej, nie tylko sukcesu i liści ale on oczekuje przede wszystkim owocu. I Ap. Paweł w liście do Gal. 5 pisze nam jasno co jest tym owocem naszego ducha: „Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu.” To jest właśnie jest to, czego oczekuje od ciebie Pan. On chce w twoim codziennym życiu, gdy jesteś w domu czy pracy, wśród przyjaciół czy znajomych, szkole czy na studiach oglądać miłość do ludzi, radość z życia i zbawienia, pokój wśród niepokoju tego świata. On chce widzieć twoją cierpliwość wtedy, gdy inni wypadają z ramek i uprzejmość w kontakcie z innymi nawet wtedy, gdy oni nie są względem ciebie uprzejmi i mili.

Trwanie w Jezusie to także trwanie w jego ” ciele ” kościele, którego Jezus jest głową. Ap. Paweł pisze w 1 Kor 12 : 12-31 musimy pamiętać, że nie my wybraliśmy Boga ale to On nas wybrał Kol 1:10 „by postępować w sposób godny Pana; abyście się Mu w pełni podobali; byście wydawali owoce waszych dobrych czynów i stawali się coraz doskonalsi poprzez głębsze poznanie Boga.”

W Hernhut na grobie człowieka wielkiej wiary, autora wielu pieśni z naszego śpiewnika i jednego z założycieli kościoła Jezusowego w Cieszynie, hrabiego Mikołaja Zinzendorfa widnieje taki oto napis: ”On był powołany przez Boga, po to by wydać owoc.” I rzeczywiście człowiek ten w swoim życiu przyniósł wielki owoc, który można do dzisiaj oglądać. W swoich dobrach poświęconych Panu udzielał azylu, prześladowanym, braciom Morawskim. Zbudował całe miasteczka z różnymi zakładami, w których pracowali ludzie wierzący. Całą masę domów opieki, sierocińców. On jako pierwszy w świecie wysyłał misjonarzy do wielu krajów, by głosili ewangelię o zbawieniu. Czyż nie był to wspaniały owoc wiary? Przygarniał do swoich dóbr ludzi biednych, zagubionych i potrzebujących. A odzwierciedleniem tego, co kryło się w Jego duszy są przepiękne pieśni, które pisał w różnych sytuacjach swojego życia. Do takich najbardziej znanych należy pieśń: ”Toruj Jezu sam drogę życia nam.”

Tak ten człowiek przyniósł wspaniałe owoce wiary.

W jaki sposób człowiek może wydawać owoce zapytamy?

Pan odpowiada nam na to pytanie: Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie.”

Tu kryje się tajemnica owocowania. Latorośl tylko wtedy może wydawać owoc, gdy czerpie soki i moc z krzewu i jeśli trwa w krzewie winnym. Tak samo jest i z nami, gdy trwamy przy Panu, na co dzień w społeczności wiary i modlitwy z nim, gdy Jego duch w nas żyje i działa, wtedy wydajemy owoce miłości, wiary i radości. Bez Niego wszystko to, co robimy nie jest trwałe. Bez Niego nasze życie nie ma sensu i błogosławieństwa. Bez Niego wszystko przemija, traci swoje znaczenie. Bez Niego przemija także siła naszej ziemskiej miłości. – Nieraz ludzie pytają, dlaczego dzisiejsze chrześcijaństwo jest tak bardzo skostniałe, oziębłe i martwe?

– Dlaczego nasi wierni są jak te przywiędnięte kwiaty?

Tylko, dlatego że nie trwamy w Chrystusie, nie żyjemy z Nim na co dzień, nie jesteśmy posłuszni Jego woli, ale tam gdzie jest Jezus tam jest to czego w istocie nawet w sferze podświadomości szukamy i za czym tęsknimy.

Tam natomiast gdzie go nie ma, w tych domach i rodzinach oraz w tych sercach gdzie On nie mieszka, tam brakuje wszystkiego, chociaż byśmy wszystko mieli i wszystko zdobyli, co tu na tej ziemi możliwe jest do zdobycia.

Czy Jezus Chrystus mieszka w twoim sercu, czy trwasz społeczności z Nim, na co dzień? Czy wydajesz owoce, których oczekuje od ciebie Pan?

Wiecie drodzy, co było tajemnicą tak owocnego życia naszego reformatora i jego mocy? To była codzienna i ustawiczna społeczność z Panem w długiej modlitwie. Gdy nasz reformator przebywał na zamku w Coburgu wtedy napisał jeden z jego przyjaciół list do jakiegoś człowieka o Lutrze. ”Ten Luter modli się codziennie trzy godziny a nie są to najgorsze godziny dnia, ale najlepsze do pracy.” To była latorośl, która tak mocno połączona była z krzewem winnym, której owoc do dzisiaj spożywamy. W przyrodzie takim czasem owocowania jest jesień, ale w winnicy Pana owoce zbiera się o każdej porze. I ty młody człowieku podobnie jak Tymoteusz, możesz rodzić dla Pana owoce Ducha Św. Pan oczekuje tego od ciebie!

-I ty drogi bracie i siostro bez względu na wiek, możesz wydawać owoce wiary, miłości i radości w winnicy Pana w jego kościele. Ty możesz nimi obdarzać tych, którzy żyją i mieszkają obok ciebie. Ale i ty drogi barcie i siostro, który widzisz, że nie przynosisz dobrych owoców, ale są to owoce, o których Biblia mówi, że są owocami naszego ciała. „Jawne zaś są uczynki ciała, mianowicie: wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta, bałwochwalstwo, czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odszczepieństwo, zabójstwa, pijaństwo, obżarstwo i tym podobne; o tych zapowiadam wam, jak już przedtem zapowiedziałem, że ci, którzy te rzeczy czynią, Królestwa Bożego nie odziedziczą.” Pan ma moc by ci pomóc, by cię oczyścić i uzdolnić do rodzenia szlachetnych gron. On może to uczynić, jeśli tylko chcesz duchowej przemiany swojego życia i całkowitej odnowy, rozwoju. Spójrzmy jeszcze raz na to podobieństwo:

Widzimy tu hierarchie: Ojciec – ogrodnik, Syn – krzew winny, my – wszczepione w krzew latorośle. Bez soków z krzewu, latorośl umiera albo nie przynosi owocu. Ogrodnik odcina złe pędy, dzikie, nie przynoszące owocu. Te, które owocują oczyszcza, chroni, aby nie łamały się od wiatru. Z Jezusem jest to możliwe, bez Niego nie. Owoc przynosi chwałę Ojcu, jak również to, że stajemy się uczniami Jezusa. Uczeń Jezusa trwa w Jego nauce, w Jego przykazaniach miłości. I ma obietnice, że wtedy może prosić Ojca o cokolwiek, a On te prośby wysłucha. O cokolwiek w znaczeniu woli Bożej, bo trwając w Chrystusie nie prosimy o rzeczy zbędne, ale o takie, które przybliżają nas do Królestwa Bożego. Celem Królestwa jest upodobnienie się każdego człowieka w charakterze do Pana Jezusa. A wiec każda taka prośba będzie wysłuchana. Choć nieraz to upodobnienie do Pana Jezusa odbywa się w bolesny sposób, ale piękno widać później w całej pełni.

Jak rozróżnić prawdziwych uczniów Jezusa? Sam Mistrz stwierdza, że po owocach i wzajemnej miłości. Czyli, nie po doktrynach, lepszych czy gorszych, ale po nauce Jezusa zastosowanej w życiu.

W dzisiejszej Ewangelii chce nam także powiedzieć o tajemnicy życia Kościoła, dlatego posłużył się obrazem winnego krzewu i latorośli. Krzewem jest on sam. W nim, organicznie związane, tkwią latorośle obsypane liśćmi i wydające owoc. Krzew żyje, latorośle zmieniają się z roku na rok, jak pokolenia. Podobnie jest z Kościołem. Chrystus trwa wiecznie, pokolenia ludzi należących do Kościoła ustawicznie się wymieniają. Na wzór latorośli mają wydać owoce, o których czytaliśmy. Tymi owocami Bóg pragnie ubogacać ludzkość. Aby latorośle mogły wydawać owoce, muszą czerpać życiodajne soki z ziemi przez korzeń i krzew. Gdy ich łączność z krzewem zostaje zerwana, nie tylko nie są w stanie przynosić owoców, ale same schną i nie nadają się do niczego tylko na spalenie. Winny krzew, latorośle i ich owoce są doskonałym obrazem Kościoła. Chrystus chciał w nim ukazać potrzebę życia w społeczności ludzi wierzących. A także rolę, jaką w życiu Kościoła i poszczególnych jego członków spełnia Komunia Św. Współczesna biologia może nam pomóc w odkrywaniu bogactwa obrazu, jakim posłużył się Chrystus. Jakże precyzyjnie można dziś śledzić ów zdumiewający proces przemiany materii w winnym krzewie. Jak przy pomocy korzeni czerpie on odpowiednie składniki z ziemi, by pod wpływem słońca i różnych reakcji w komórkach tworzących liście zamieniać te składniki w dorodny owoc. Oto tajemnica życia Kościoła. Z Chrystusa, dociera do naszych serc Boże życie, a łaska Pana jak dobroczynne promienie słońca, przemienia to co doczesne, w to co wieczne i dziełom czysto ludzkim nadaje Boski wymiar.

Trzeba nam dobrze przemyśleć ten piękny obraz o winnym krzewie, aby odkryć siebie jako latorośl przeznaczoną do wydawania owoców. Należy odkryć własne miejsce w Kościele i dostrzec zadania, jakie w nim wyznaczył nam Bóg. Dostrzeżenie owych wielkich możliwości, jakie się kryją w bliskim kontakcie z Jezusem, otwiera przed człowiekiem wspaniałe horyzonty nowego, bardzo twórczego życia duchowego rozwoju. Bóg nas potrzebuje do czynienia dobra, potrzebuje naszych talentów, do wydawania owoców. On przez nas chce zadziwić świat. Nasze życie można mierzyć koszami wspaniałych owoców, które trwać będą wiecznie. To w tym obrazie każdy może odnaleźć siebie ze swoim powołaniem, bo jakiekolwiek by ono było, zawsze jest powołaniem do czynienia dobra, do wydawania owoców sprawiedliwości. Amen

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

« Poprzednia wiadomość

Skomentuj

  • Archiwum wydarzeń

  • Polecamy